KARTKI MAZURSKIE

2010 Listopad Nr 9 (87)Rok XI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Spotkanie przy mazurskim grobie

Słowo o Emilu Leyku (1893 - 1972)

 

Spotkanie przy mazurskim grobie

W Olsztynie 30 października 2010 roku na cmentarzu komunalnym przy ulicy Poprzecznej odbyło się spotkanie modlitewne przy grobie Emila Leyka, którego doczesne szczątki ekshumowano z cmentarza w Olsztynku i po latach złożono w Olsztynie. Przy mogile ozdobionej wieńcami i zniczami, z tablicą, na której pod imieniem i nazwiskiem Inż. Emil Leyk figuruje słowo "Mazur", zebrali się członkowie rodziny Zmarłego: synowie Wiktor Marek oraz Jerzy z rodzinami, bratanica Lidia Leyk-Juranek z mężem, wnuczki, a także prof. Grzegorz Jasiński z UW-M, Dina Małłkowa, Paweł Wacławik, Swietłana i Erwin Krukowie reprezentujący Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie oraz zwierzchnik diecezji mazurskiej ks. bp. Rudolf Bażanowski. Biskup Rudolf Bażanowski rozpoczął spotkanie modlitewnym rozważaniem. Potem wszyscy odśpiewali znaną pieśń "Za ręce weź mnie Panie i prowadź sam". Na grobie były wieńce od rodziny. Była też wiązanka z napisem: "Ś.P. Emilowi Leykowi - Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie". Na zakończenie uroczystości na cmentarzu zapalono światła pamięci.

Druga część uroczystości, przypominającej życie i działalność Emila Leyka, odbyła się w siedzibie Ośrodka Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego. Tam najpierw był posiłek, a potem przy kawie i ciastach trwała parogodzinna dyskusja.

Wiktor Marek Leyk, szef kancelarii sejmiku województwa, zaprezentował około 30 fotografii, jakie zostały mu po ojcu. Omawiał portrety i lata ich powstania, a także zdjęcia powojenne, rodzinne, oraz fotografie, na których były dawne przedsiębiorstwa Emila Leyka. Następnie dłuższy odczyt o Emilu Leyku zaprezentował Erwin Kruk, przewodniczący Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Znany historyk prof. Janusz Małłek z Torunia, choć tego dnia nieobecny, przesłał fragmenty wspomnień swego ojca, w tym nieznany list Emila Leyka napisany do Karola Małłka w czasie, gdy Karol Małłek pisał trzeci tom swoich wspomnień. Swymi refleksjami dotyczącymi ojca i mazurskiej krainy podzielił się Jerzy Leyk, mieszkający w Warszawie. Bardzo zainteresowane zarówno Mazurami jak i losem Emila Leyka były najstarsze jego córki, które ukończyły studia i pracują w swoich zawodach. Fragmenty dokumentów z archiwum IPN o Emilu Leyku zgromadzone przez komunistyczne służby, odszukała i przybliżyła dr Teresa Astramowicz-Leyk z UW-M, żona Wiktora Marka Leyka. Na temat tych danych, jak i innych materiałów Instytutu Pamięci Narodowej, wypowiedział się Grzegorz Jasiński, profesor UW-M i szef delegatury IPN w Olsztynie.

Poniżej prezentujemy tekst, który w sobotę 30 października 2010 r. wygłosił Erwin Kruk

 

Słowo o Emilu Leyku (1893 - 1972)

Im więcej mówi się teraz o krainie mazurskiej, tym mniej mówi się o Mazurach, którzy dali nazwę tej krainie.

Tak się złożyło w mojej młodości, że od początku lat sześćdziesiątych, gdy byłem jeszcze studentem, miałem okazję poznać przedwojennych działaczy mazurskich: Karola Małłka, Gustawa Leydinga, Bohdana Wilamowskiego, Waltera Późnego i Fryderyka Leyka. Tylko Emila Leyka, jego młodszego brata, który po wojnie był ewangelickim działaczem religijnym, osobiście nie poznałem. O nim też było przez lata mało informacji. Gdy po studiach podjąłem pracę w Olsztynie, w jakiś czas potem nazwisko Emila Leyka, pseudonim "Inżynier", pojawiło się w publikacjach Tygodnika "Nasza Wieś", a dziennikarze pisali o nim jako o "mazurskim Klossie".

Najwięcej o Emilu Leyku czytelnik mógł się dowiedzieć z publikacji Wiktora Marka Leyka i ks. Ryszarda Otelli: "Saga rodu Leyków", zamieszczonej w Kalendarzu Ewangelickim na rok1978 (s. 187-191). Było to sześć lat po śmierci Emila Leyka, zmarł 16 lipca 1972 roku w Olsztynku. Innych publikacji, ukazujących jego życie, już nie było. Z "Sagi rodu Leyków" biorę teraz niektóre dane. Otóż Emil Leyk urodził się 17 lipca 1893 roku w Lemanach. Był drugim z kolei synem Bogumiła. (Pierwszym był Fryderyk.) Po ukończeniu gimnazjum w Poznaniu rozpoczął praktykę budowlaną w warsztacie ojca. W roku 1913 złożył jako pierwszy z Prus Wschodnich egzamin ze sztuki kamieniarskiej. Gdy na Mazurach rozpoczęła się agitacja plebiscytowa, Emil włączył się do niej aktywnie. Tak jak ojciec i brat był narażony na liczne niebezpieczeństwa. W marcu bojówki niemieckie podżegają tłum i ruszają na teren tartaku Leyka. Demolują urządzenia, strzelają do Emila, oblegają mieszkanie. Żonie z dzieckiem cudem udaje się wyjechać pociągiem do Szczytna. Emila ratuje z niebezpieczeństwa interwencja Komisji Alianckiej.

II wojna światowa to osobny rozdział. W przewodniku "Grecja - Półwysep", wydanym w 2002 roku w Bielsku-Białej, opisane zostały wydarzenia związane z Emilem Leykiem i jego działalnością konspiracyjną w Grecji.

W roku 1946 inż. Emil Leyk wraca na rodzinne Mazury i włącza się aktywnie do ich odbudowy. Życie nadal nie szczędzi mu wstrząsów. Jednocześnie udziela się w pracy kościelnej. Zostaje kuratorem diecezji mazurskiej, pierwszy powojenny synod wybiera go na radcę konsystorza. Przez długie lata jest kuratorem parafii w Szczytnie. Znany jest jako człowiek wielkiej odwagi cywilnej; cechują go mądre, głęboko przemyślane wypowiedzi.

Nastał wtedy już czas, że pomijano Mazurów, a ślady ich obecności zagarniała trawa niepamięci. W latach 1980-1981, czyli za pierwszej "Solidarności", wraz z innymi działaczami mazurskimi, jak ks. Jerzy Otello, prof. Bohdan Wilamowski, Wiktor Marek Leyk, syn Emila, socjolog dr Andrzej Sakson i inni, organizowałem Mazurskie Zrzeszenie Kulturalne. Na krótko przed stanem wojennym władze wojewódzkie odmówiły nam rejestracji, uzasadniając swoją decyzję tym, że Mazurskie Zrzeszenie Kulturalne będzie podważało proces zakończonej integracji. Była to "integracja przez eliminację". Tak oto okazało się, że w całym okresie PRL Mazurzy nie mogli się samoorganizować. Na to władze nie pozwoliły w żadnym okresie.

Od 1999 roku w środowisku ewangelickim działa Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie, w którym od początku jestem przewodniczącym. Towarzystwo jest niewielkie i niewielkie są jego osiągnięcia. Gdy jednak przeglądałem nasze publikacje książkowe, to muszę stwierdzić, że Emil Leyk nie jest tu postacią nieznaną. Jego nazwisko pojawia się w co najmniej czterech książkach Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.

Emil Leyk od 12 czerwca 1946 roku był wicekuratorem diecezji mazurskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Potem, gdy Karol Małłek 25 grudnia 1948 roku zrezygnował z funkcji kuratora, funkcję te nieoficjalnie sprawował Emil Leyk. Wreszcie 18 kwietnia 1950 roku na zebraniu senioralnym inż. Emil Leyk został oficjalnie wybrany na kuratora. Jak pisałem w monografii parafii ewangelickiej w Olsztynie: "Było to działanie wyprzedzające i nie miało ono jeszcze umocowania prawnego. Dopiero bowiem na posiedzeniu konsystorza w Warszawie 5 marca 1951 roku uchwalono powołanie ośmiu diecezji." Była to, jak pisano, III sesja I posiedzenia konsystorza.

Więcej o Emilu Leyku jest w opracowanych przeze mnie wspomnieniach ks. dr. Alfreda Jaguckiego, zatytułowanych "Mazurskie dole i niedole", a wydanych w 2004 roku przez Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie. Redaktorem wydawniczym tej książki, jak i innych wydanych przez MTE, była moja żona Swietłana Kruk.

Ks. Alfred Jagucki, wspominając swą pracę duszpasterską w Szczytnie, nie mógł pominąć Emila Leyka. Trudno jednak teraz powiedzieć, czy było tak, czy inaczej. Czy nie zastosowano jakiegoś retuszu. W pamiętniku czytamy:

" Mój poprzednik, ksiądz Jerzy Sachs, pod koniec swojej pracy na tym terenie został osadzony w więzieniu. Jego najbliższy współpracownik i kurator parafii, inżynier Emil Leyk, został uwięziony razem z nim. W tym czasie Leyk, a przede wszystkim jego żona, stracili zaufanie do władz kościelnych w Warszawie. Liczyli na pomoc w uwolnieniu, a nie doznali z Konsystorza oczekiwanej pomocy. Ksiądz Sachs przeniósł się od parafii w Kaliszu, inżynier Emil Leyk, pamiętający brak reakcji Konsystorza na jego los, przeszedł do wewnętrznej opozycji.

Obok ciasnej proboszczówki, którą wyremontował mój poprzednik, stały wyburzone mury drugiej plebanii. Rada parafialna zgodziła się na moją inicjatywę, aby obiekt odbudować i uzyskać pomieszczenia na spotkania parafialne, godziny biblijne, zebrania chóru i szkółki niedzielnej. Ale skąd wziąć fundusze? Inżynier Emil Leyk sporządził kosztorys na ponad dziewięćdziesiąt tysięcy złotych. Gdy przedstawił go na zebraniu rady parafialnej i oświadczył, że przedsięwzięcie to jest niemożliwe do wykonania, powiedziałem:

- Pan inżynier pominął jedną ważną pozycję.

Wtedy on się żachnął.

- Ja jestem fachowcem i znam się na budownictwie - powiedział. - Czy księdzu chodzi o jakąś dotację z Konsystorza?

I jeszcze drugi, dłuższy fragment wspomnień ks. Alfreda Jaguckiego s. 135-136:

" Jest takie powiedzenie niemieckie: "Stuhr wie der Masur", to znaczy: <uparty jak Mazur>. Uparciuch obstaje uparcie przy swoim zdaniu. Pamiętam, że gdy zostałem przeniesiony z Sorkwit do Szczytna, Emil Leyk był kuratorem w parafii i początkowo też prezesem zespołu parafii, obsługiwanych przez księdza mającego swą siedzibę w Szczytnie. Na tym tle, dotyczącym zakresu kompetencji, miałem z nim pewne starcia, ponieważ uważał, że mając takie stanowisko, on powinien o wszystkim decydować. Przekonywałem go, że prawo kościelne nie przewiduje istnienia jakiego zespołu, na dodatek z niezależnym od proboszcza prezesem. Potem, gdy rada parafialna stanęła po mojej stronie, opuścił ostentacyjnie zebranie.

Emil Leyk był znanym działaczem w czasie plebiscytu. Ale po wojnie, kiedy nastał okres dyskryminacji działaczy mazurskich, ta kampania dyskredytacji przybierała na sile. Obarczono ich odpowiedzialnością za błędy popełnione w stosunku do Mazurów. Wśród nich był Gustaw Leyding, były zastępca naczelnika wydziału społeczno-politycznego w Olsztynie, który zamieszkał z żoną w Szczytnie. Wśród represjonowanych był Jerzy Burski, pierwszy wicewojewoda, wobec którego miałem wielki dług wdzięczności. Represją objęto też starostę szczycieńskiego i dyrektora szkoły zawodowej Waltera Późnego. Tak jak oni, uwięziony został wraz z księdzem Sachsem także inżynier Leyk.

Te przeżycia pozostawiły wyraźne ślady w psychice ludzi polskiej świadomości narodowej. Czuli się odtrąceni i znieważeni. Taka rzeczywistość była nie do przyjęcia, powodowała izolację i zamknięcie się w kręgu już tylko własnych, osobistych problemów. Łatwiej im było walczyć z wrogami, aniżeli z tymi, w których upatrywali swoich braci.

Trudno było też inżynierowi Leykowi, który przeniósł swój żal na Kościół. Jako syn gromadkarza, podobnie jak jego starszy brat, uczęszczał na nabożeństwa. Ale właśnie tu pokazało się jego rozgoryczenie. Gdy wszyscy wyznawali po polsku "Wierzę...", on starał się ostentacyjnie mówić po niemiecku. A gdy zbór zmawiał głośno "Ojcze nasz", to on wtórował głośno "Vater unser". Nic dziwnego, że czasem się w tym poplątał. Był to człowiek niezwykle dobroduszny, ale jednocześnie uparty."

Wspomnienia ks. Alfreda Jaguckiego obejmują też pogrzeb ks. seniora Edmunda Friszkego w dniu 25 września 1958 roku w Olsztynie. Na pogrzebie, przy deszczowej pogodzie, jako reprezentant ludu mazurskiego, przemawiał inżynier Emil Leyk.

Jak wynika z dokumentów, jakie przejrzałem, Emil Leyk wspierał tych, do których nabrał zaufania. Do końca wspierał ks. seniora Edmunda Friszkego. Przez cały czas wspierał biskupa Kościoła ks. Jana Szerudę i był jego zwolennikiem. Popierał jego kandydaturę, gdy władze i grupa księży z Zygmuntem Michelisem byli przeciwko Szerudzie. (Już w 1950 r. zgłosił Emil Leyk jego kandydaturę na Biskupa Kościoła.)

Trzy lata temu, gdy przygotowywałem z Mazurskim Towarzystwem Ewangelickim jubileuszową sesję naukową w Olsztynie a zarazem opracowywałem publikację książkową "Ewangeliccy duchowni i parafianie", składającą się z zamówionych referatów, dobierałem też zdjęcia do książki. Latem byłem u Wiktora Marka Leyka w Urzędzie Marszałkowskim i po raz pierwszy oglądałem fotografie jego ojca. Jedno z tych zdjęć jest w książce "Ewangeliccy duchowni i parafianie". Okazało się, że na jubileuszu ks. Ottona Wittenberga z 1946 roku, na zdjęciu jest też Emil Leyk, wówczas wicekurator diecezji.

W tej książce, w artykule prof. Andrzeja Friszkego jest podrozdział "Stalinizm". Autor przytoczył moje słowa ze szkicu zamieszczonego w Tygodniku "Solidarność" pt. "Dlaczego Mazurzy stracili serce" (1981, nr 33). "W nękaniu nie ominięto również księży ewangelickich, których funkcjonariusze UB wywozili często do lasu i pod groźbą pistoletu nakłaniali do wypełniania ich celów." W październiku 1950 roku aresztowano ks. Jerzego Sachsa, a 17 grudnia tego roku inż. Emila Leyka, kuratora parafii w Szczytnie i radcę konsystorza.

W artykule o ks. Ottonie Wittenbergu, który jest w tej książce, pisałem też: "Poniżony i aresztowany był Emil Leyk, kurator diecezji mazurskiej, który po wyjściu na wolność miał pretensje, że władze Kościoła z bp. Karolem Kotulą nie zrobiły nic w jego obronie." Pierwsza część Synodu odbyła się 29 czerwca 1950 r.. Zarysowały się trzy grupy. Zwolennikiem dotychczasowego biskupa. ks. Szerudy, wybranym do konsystorza był m.in. Emil Leyk. Władze Kościoła wybrano na III sesji.

A dalej Andrzej Friszke napisał:

" Postacią skupiającą ich niechęć [władz i grupy księży - przyp. EK ] był natomiast inż. Leyk, o którym pisano, że ma wielki wpływ na grupę delegatów mazurskich. W tym kontekście pisano: 'Są dane, że Leyk reprezentuje raczej niemieckie wpływy na terenie mazurskim. Senior diecezji mazurskiej ks. Friszke nie jest lubiany przez ogół Mazurów i nie cieszy się tam wpływami, gra raczej na Leyka i stara się wykorzystać jego wpływy.' Ks. Friszke wszedł w skład konsystorza jako senior największej diecezji i przedstawiciel oponentów Michelisa, lecz nie znalazł się wśród członków Naczelnej Rady Kościoła, która miała przejąć kompetencje w sprawach zasadniczych. Nie wszedł w jej skład także nikt z jego najbliższych przyjaciół. Zachwianą pozycję personalną ks. Friszke potwierdziła wkrótce próba zmuszenia go do złożenia dymisji ze stanowiska radcy Konsystorza w 1952 r. oraz próba przesunięcia go na zupełnie inny teren."

A teraz publikacja z Torunia. W nowo wydanej książce Jarosława Kłaczkowa "Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce w latach 1945-1975" (Toruń 2010), którą pożyczyłem w niedzielę od ks. biskupa Rudolfa Bażanowskiego, jest rozdział "Problem mazurski"(s. 345-390). Autor przypomniał mazurskie działania podczas wojny. Napisał, że Karol Małłek założył w 1942 w Radości k.Warszawy konspiracyjny Instytut Mazurski. W 1943 r. odbyło się pierwsze zebranie Instytutu.

" Oprócz wymienionych [Bukowski, Bohdan Wilamowski, Jerzy Burski, Eugeniusz Piecha, ks. Jan Sczech - przyp. EK] przybyli także przedstawiciel Rządu na Kraj (ps. "Paweł"), Emil Leyk (współpracujący z AK, w czasie II wojny światowej służył w Wehrmachcie w stopniu majora)."

W innym miejscu Kłaczkow napisał (s. 363):

"Nic więc dziwnego, że po takich doświadczeniach z księżmi KE-A wśród działaczy mazurskich narodził się ponownie plan odłączenia się od Konsystorza warszawskiego i powołania własnej instytucji kościelnej. Pomysł taki powstał jesienią 1950 roku. Początkowo miał nawet pozytywny oddźwięk wśród czynników państwowych w województwie olsztyńskim. Z relacji ks. Edwarda Szendla (nb. zwolennika ks. Michelisa) złożonej ks. Zygmuntowi Michelisowi wynikało, że 'województwo nawet zapewniło nowemu konsystorzowi na Mazurach roczne subsydium. W sumie 300 000 zł. Trudno dziś orzec, czy rzeczywiście taki fakt zaistniał."'

W tym czasie aresztowano działaczy mazurskich, np. Gustawa Leydinga, Jana Lipperta. Obu wytoczono w marcu 1949 r. proces.

"Z kolei 17 grudnia 1950 r. został aresztowany kurator parafii szczycieńskiej i radca Konsystorza, inż. Emil Leyk. Władze Kościoła nie zostały poinformowane o tym fakcie. W dniu 21 maja 1951 r. zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego ks. Jan Szeruda, zwrócił się do Urzędu do Spraw Wyznań z prośbą o interwencję w Ministerstwie Bezpieczeństwa Państwowego. Ponadto postulował w niej uzyskanie dla żony aresztowanego na widzenie się z mężem oraz o przyspieszenie dochodzenia."

Niestety, niebawem biskupem Kościoła został ks. Karol Kotula, a największą władzę miał ks. Zygmunt Michelis, używający tytułu "biskup-adiunkt".

Gdy patrzy się na życie Emila Leyka, to dostrzega się trzy okresy przełomowe: lata dwudzieste, czterdzieste i pięćdziesiąte. Lata dwudzieste to sprawa świadomości regionalnej Mazurów pruskich i ich stosunek do plebiscytu. Lata czterdzieste to walka z nazizmem w Grecji, gdy był oficerem, konspiracja (m.in. udział w konspiracyjnym, utworzonym przez Karola Małłka Instytucie Mazurskim od 1943 r.), próby uchronienia Mazurów po wojnie. Lata pięćdziesiąte to okres stalinizmu, okres opresji i represji; to zmiany zachodzące w strukturach Kościoła ewangelickiego, próba podporządkowania Kościoła władzy świeckiej jako płaszczyzna walki o język polski. To zarazem próba (nieudana) powołania własnego konsystorza i zjednoczenia kościołów protestanckich w jeden, jak i licznych aresztów, jakim podlegli działacze mazurscy.

Jak się wydaje, te okresy przełomowe dotyczyły nie tylko życia Emila Leyka, ale całej społeczności mazurskiej, a więc i dróg wyboru, jakie jej zostały. Tych dróg nie było. Bo skoro rezultat tych działań jest taki, jaki jest, to są jedynie problemy do poważnego podjęcia badań. Może tylko one uchronią przed zapomnieniem.

Erwin Kruk

Olsztyn, 30 października 2010 r.

 


KARTKI MAZURSKIE, 2010 Listopad Nr 9 (87) Rok XI Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2010.11.19 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl